Z lokalnego biznesu na skalę światową – Gmoto.pl podbija rynki zagraniczne dzięki logistyce z DPD Polska
Zaczynali od przysłowiowego garażu i pasji do motocykli. Dziś Gmoto.pl sprzedaje na 23 rynki zagraniczne, rozwija własne marki i wysyła tysiące paczek dziennie z centrum operacyjnego w Łańcucie na Podkarpaciu. O ekspansji zagranicznej, zróżnicowanych potrzebach klientów i strategicznej roli logistyki rozmawiamy z Janem Juchą, E-commerce Managerem w Gmoto.pl.
Redakcja [Red.]: Skąd pomysł na Gmoto.PL i jak wyglądał wasz start w e-commerce?
Jan Jucha [J.J.]: Gmoto.pl to projekt zrodzony z pasji do motocykli – pasji Pawła Cebulaka, naszego założyciela i obecnego szefa. Od początku naszych działań, czyli od 2009 roku, koncentrowaliśmy się na e-commerce w segmencie motocyklowym. Nie chcieliśmy być tylko sklepem – zależało nam na stworzeniu społeczności i zaoferowaniu wsparcia dla motocyklistów. Dla nas to, co robimy, to coś więcej niż sprzedaż części – to relacje, zaufanie, wspólna droga i realizacja pasji.
Zaczynaliśmy od podstawowej oferty części i akcesoriów motocyklowych, ale bardzo szybko ją rozbudowaliśmy. Dziś oferujemy również odzież, kaski, rękawice, mamy także nasze własne marki – Yakk EXP, HLP, Vini i B13. Dzięki konsekwentnej pracy udało nam się zbudować jedną z największych platform motocyklowych w Polsce.
Red.: Skąd decyzja o wyjściu poza granice Polski?
J.J.: To był naturalny krok. Po kilkunastu latach działania na rynku krajowym osiągnęliśmy dojrzałość operacyjną, która pozwoliła myśleć o ekspansji zagranicznej. Od początku mieliśmy wizję Gmoto.pl jako marki europejskiej, a nawet globalnej. Chcieliśmy dzielić się jakością i doświadczeniem z motocyklistami w całej Europie – i nie tylko. Ponadto ekspansja to też sposób na uniezależnienie się od sezonowości rynku w Polsce. Szukaliśmy krajów, gdzie sezon motocyklowy trwa dłużej – na przykład w południowej Europie, gdzie motocykliści mogą jeździć praktycznie cały rok. Pierwsze sukcesy na nowych rynkach tylko nas utwierdziły, że to był właściwy kierunek.
Red.: Porozmawiajmy o charakterystyce klientów zagranicznych. Które rynki są dla was kluczowe i jakie produkty cieszą się największym zainteresowaniem? Czy widzicie różnice w nawykach zakupowych w porównaniu do Polski? A może oczekiwania konsumentów co do dostaw lub obsługi są zupełnie inne?
J.J.: Działamy już łącznie na 23 rynkach, ale kluczowe dla nas to Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania – tam notujemy największe wzrosty i zwiększenie zaangażowania klientów. Każdy z tych rynków ma swoją specyfikę. Klienci z Niemiec i Francji oczekują wysokiej jakości obsługi, lokalnych metod płatności i pełnej dostępności produktów. Z kolei klienci z Węgier i Rumunii są podobni do Polaków – cenią szybkość, przejrzystość i dobry stosunek jakości do ceny. Największym zainteresowaniem cieszą się części motocyklowe, ale coraz lepiej sprzedają się także odzież, kaski, rękawice i akcesoria podróżnicze. Nasze marki własne są tutaj dużą siłą – oferują dobry stosunek ceny do jakości, a do tego atrakcyjny design, co sprawia, że świetnie przyjmują się na wielu rynkach.
Red.: Jakie usługi logistyczne są dla was kluczowe przy obsłudze zagranicznych klientów?
J.J.: Nasze centrum operacyjne znajduje się w Łańcucie – stamtąd wychodzą wszystkie zamówienia, zarówno krajowe, jak i zagraniczne. Kluczowe są dla nas: szybkość i terminowość dostaw, możliwość śledzenia przesyłek, sprawna obsługa zwrotów oraz elastyczność w dostosowywaniu metod dostawy do preferencji klientów z różnych krajów. DPD pełni tu rolę jednego z głównych partnerów – zapewnia nam wysoką jakość usług niezależnie od lokalizacji, co znacząco ułatwia codzienne operacje.
Red.: Czy współpraca z DPD otworzyła przed wami nowe możliwości biznesowe, których wcześniej nie braliście pod uwagę?
J.J.: Zdecydowanie tak. Dzięki elastyczności i zasięgowi DPD mogliśmy rozpocząć sprzedaż międzynarodową bez konieczności tworzenia lokalnych magazynów w każdym kraju. To znacznie obniżyło próg wejścia na nowe rynki i pozwoliło nam testować różne kierunki w tym samym czasie – zdarzało się, że uruchamialiśmy nawet kilka sklepów na raz. Dziś wysyłamy setki, a nawet tysiące paczek dziennie, a sprawność dostaw to jeden z najbardziej docenianych elementów naszej oferty.
Red.: Jakie kolejne kroki planujecie, aby zwiększyć swoją obecność na rynkach zagranicznych?
J.J.: Naszym priorytetem obecnie jest umacnianie pozycji na rynkach, na których już działamy – chcemy systematycznie poprawiać jakość obsługi i dostosowywać ofertę do lokalnych oczekiwań. Równocześnie analizujemy możliwości wejścia na nowe, bardziej egzotyczne rynki – również poza Europą. Planujemy rozwój naszych marek własnych i promowanie ich jako synonimu jakości wśród motocyklistów na całym świecie. Duży nacisk kładziemy też na lokowanie treści, rozwój wielojęzycznej obsługi klienta oraz dostosowywanie metod płatności do preferencji użytkowników w danym kraju. W średniej perspektywie rozważamy również utworzenie magazynów w strategicznych lokalizacjach poza Polską, by jeszcze bardziej skrócić czas dostaw.